KAPLICA Matki Boskiej Częstochowskiej

Stoi przy Cesarce, czyli historycznej drodze z Żywca do Węgierskiej Górki. Kapliczka p.w. Matki Boskiej Częstochowskiej z 1868 r na Foksowej Kępie zwanej potocznie „Na Horolnej”.

Jest to kapliczka domkowa nakryta blaszanym dachem. Wewnątrz w absydzie znajduje się ołtarzyk z dwiema kolumnami, między którymi umieszczono obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Pod nim olejny obraz przedstawiajacy drzewo z czterema konarami , a na nich 12 postac iz insygniami królewskimi.Pod obrazem napis:” Na chwałę Panu Bogu fundował Maciej Foksa Roku 1871″. Z prawej strony znajduje się kamienny posąg Chrystusa upadającego pod krzyżem. Ufundował ją miejscowy gospodarz Maciej Foksa, w miejscu owianym legendą walk podczas potopu szwedzkiego.

Świadek historii

Miejscowa tradycja wiąże to miejsce z bitwą górali z wojskami szwedzkimi podczas wojny w 1655 r. W marcu 1656 r. po krwawej walce na tzw. szańcach Mikuszowickich, wojska szwedzkie pod dowództwem generała majora Wrzosowicza odniosły zwycięstwo nad wiernymi królowi i wierze chrześcijańskiej góralami. Szwedzi w walce z mocno uszczuplonymi obrońcami króla i Ojczyzny opanowali Żywiec plądrując go i pustosząc, po czym ruszyli za wycofującymi się góralami, spalili wieś Radziechowy, a ostateczną walkę stoczyli właśnie w okolicy Horolnej, gdzie oprócz górali zginęli również żołnierze szwedzcy. Ci ostatni zostali tu pochowani, a miejscowa legenda mówi, że skradziony później z kaplicy obraz MB Częstochowskiej miał być namalowany na skórzanym płaszczu jednego z żołnierzy.

Drugie i pewnie właściwe wyjaśnienie nazwy “Horolna” należy wiązać ze znajdującym się obok kaplicy cmentarzem pocholerycznym z XIX w., którego ślady były ponoć do niedawna jeszcze widoczne. Chorzy na tą chorobę byli chowani z dala od ludzkich siedzib i dzisiejsza Horolna wydawała się być miejscem do tego idealnym. W XIX w Kaplica wraz z Figurą była też swego rodzaju przystankiem dla pielgrzymów zdążających ze słowackiej Orawy, Kysuc i Czadeckiego do Sanktuariów w Rychwałdzie i Kalwarii Zebrzydowskiej. Tu na wypłaszczeniu radziechowskim, jadąc furmankami przez Cięcinę drogą „po dole” przekraczali na płyciznach Sołę i pod Kapliczką na Horolnej przystawali na odpoczynek.

Do niedawna poniżej kapliczki biło też źródełko z czystą i zimną wodą. Wiosną 1945r gdy II wojna światowa zbliżała się już do końca niemieccy okupanci rękoma mieszkańców okolicznych wsi wykopali wokół kapliczki okopy i przygotowywali się do obrony. Na szczęście dla kaplicy nie doszło w jej sąsiedztwie do ostrzejszych walk i dzięki temu przetrwała w zasadzie nietknięta.

Horolna przed wiekami to cmentarz bez grobów – fakt ten sprawiał, iż podróżni starali się to miejsce omijać. Wędrowano przez Cięcinę, czyli drogą nazywaną “po dole”; woda na tym odcinku była płytka i pozwoliła przedostać się na drugą stronę. Tworzono niezwykłe opowieści o Horolnej – o duchach, tułających się potępionych duszach czy zjawach. Snuto opowieści o duszach szukających swoich bliskich. W owych czasach teren ten był nieoświetlony i pokryty gęstym lasem. Taka sceneria z pewnością tylko podsycała wyobraźnię i wywoływała dreszcz emocji.

______________

Oprac: Sołectwo Przybędza