STAWY RYBNE

„Kiedy zaczynam wspominać czasy mojego dzieciństwa za gardło chwyta mnie ukłucie smutku… Żalu po stracie za czystą przyrodą w swojej naturalności tak pełną przepychu, że widok ciemnych plam chabrów i maków przetykanych złotymi polami upraw po dziś dzień tkwi w mojej pamięci soczysty i wyraźny niczym świeżo obejrzany obraz. 

Ten krajobraz ciągnął się od Żywca wzdłuż ulicy Cesarskiej i wydawało się, że jak okiem sięgnąć otaczają nas same łąki pełne kwiatów i pola obsiane rzepakiem, bobem i złotymi kłosami pszenicy. Tu także w drodze mijało się okolone drzewami dzikie stawy, w których już wtedy hodowano karpie. Stawy szkliły się od połyskujących w słońcu kuleczek skrzeku i roiły się od żab, jakby całe to miejsce przepełnione płazami było dotknięte jakimś nadnaturalnym zjawiskiem, co rusz kojarzącym się ze słynną egipską plagą. Ileż to razy nie sposób było ominąć tych żabich mieszkańców Wieprza i w ciemności stanęło się na którąś…

Na wysokości szarych zabudowań dworku główna ulica rozwidlała się i w lewo można było kontynuować podróż w stronę centrum Wieprza. To było miejsce tak charakterystycznie dla mieszkańców, że każdy wiedział co oznacza iść „do Dworu”  i tak jest po dzień dzisiejszy. Tutaj także w tamtych czasach znajdował się jeden z najlepiej zaopatrzonych sklepów.”

Wspomnienie JT