Wielki Tydzień rozpoczyna Niedziela Palmowa zwana u nas też Kwietną („Jako Kwietno tako Wielko”). Mieszkańcy wsi naszego regionu przygotowywali palmy zwane u nas też „bagniątkami” z gałązek wierzby, zwanych baziami lub kocankami, a także z jałowca i innych roślin. Często ozdabiano je kokocym, barwinkiem, bożym drzewkiem, kopytnikiym oraz innymi ziołami, a w późniejszym czasie kwiatami z bibuły i kolorowymi wstążeczkami. Poświęcone gałązki miały według wierzeń szczególną moc – używano ich do okadzania bydła i stajni, aby chronić zwierzęta przed chorobami, piorunami oraz złymi mocami. Pasterze robili z palm także baty, wierząc, że zapewni to dobre wypasanie bydła. W niektórych wsiach po powrocie z kościoła gospodynie głaskały baziami bydło, by było zdrowe i miało piękną maść. Palmy wykorzystywano również podczas pierwszego wypędzania zwierząt na pastwiska.
Po zawiązaniu dzwonów w Wielkim Tygodniu używano drewnianych klekotek i kołatek. W Wielki Piątek wcześnie rano ludzie udawali się nad potoki i rzeki, gdzie obmywali twarz i ręce, wierząc w uzdrawiającą moc wody. W Juszczynie przy tym mowiono:
” Wodzicko, wodzicko skond idzies? Z Korbielowa z nowego zbonka. Obmyłaś tyk syćkik ludzi, obmyj i mnie grzyśnego.”
Wierzono też, że jest to dzień szczególnej aktywności czarownic, które według ludowych podań mogły odbierać mleko krowom. Z Wielkim Piątkiem wiązały się także przysłowia i wróżby dotyczące pogody i zbiorów, np. „We Wielgi Piontek mo się nie kopać ani ziymi nie rusać”, „We Wielgi Piontek mroz, bydzie na kamiyniu łowies ros”, „We Wielki Piontek jasno to w stodole ciasno”.
W Wielką Sobotę święcono wodę i ogień, nad ogniem opalano drewniane głowienki, które później wykorzystywano w gospodarstwach. Wodą skrapiano domy, a z głowienek robiono krzyżyki, które potem zatykano na polach, aby chroniły plony przed klęskami i zapewniły urodzaj. Kobiety przynosiły do kościoła kosze z jedzeniem: kołaczami, mięsem, kiełbasą, chrzanem, solą i jajkami barwionymi naturalnie, najczęściej łuskami cebuli liśćmi czerwonej kapusty lub sokiem z buraka.
Niedziela Wielkanocna była dniem bardzo uroczystym i spokojnym, spędzanym w gronie rodziny. W wielu wsiach unikano hałasu i wizyt u sąsiadów. Wierzono również, że pogoda tego dnia zapowiada urodzaj w nadchodzącym roku. Natomiast w Poniedziałek Wielkanocny panował zwyczaj polewania się wodą, zwany śmigusem lub śmirgustem, a u nas np. w Wieprzu mówiono „łoblywacka”. Była to radosna zabawa młodzieży, a chłopcy często smagali dziewczęta witkami „słodkiego drzewa”, co miało przynieść zdrowie i powodzenie.
Zwyczaje te, przekazywane z pokolenia na pokolenie, stanowią cenne dziedzictwo naszego regionu. Choć wiele z nich dziś zanika, nadal przypominają o silnych związkach człowieka z naturą, wiarą i dawnym rytmem życia.
Opracowano na podstawie materiałów SSK „Grojcowianie”